Technologia

Za dwa dni KE zdejmie z Polski procedurę nadmiernego deficytu?

Polska ma niebywałą szansę na pozbycie się procedury nadmiernego deficytu, która przez niemal cztery lata wisiała nad naszą gospodarką, niczym gilotyna nad głową skazańca. Nie oznacza to jednak, że problem znika raz na zawsze. Wszystko bowiem zależy, jak zwykle, od przyszłych decyzji naszych polityków.To już prawie 4 lata5 lipca br. upłynie dokładnie cztery lata od momentu, kiedy to decyzją Rady Europejskiej, Polska została objęta tzw. procedurą nadmiernego deficytu. A wszystko przez to, że w roku 2004 – a więc w momencie stawiania przez nas pierwszych kroków w charakterze członka Unii Europejskiej – deficyt polskiego sektora finansów publicznych wynosił ponad 4 proc. w relacji do PKB. Tym samym nie spełnialiśmy – już jako pełnoprawny członek Unii – kryterium deficytu budżetowego, które w Traktacie z Maastricht zostało ustalone na poziomie 3 proc. wartości PKB. W związku z tym w kolejnych latach nasze władze zaczęły podejmować – mniej lub bardziej udane – próby zbliżenia się do tej granicy, tak aby owa procedura została z nas ściągnięta. Wszystko wskazywało na to, że już w
Polska ma niebywałą szansę na pozbycie się procedury nadmiernego deficytu, która przez niemal cztery lata wisiała nad naszą gospodarką, niczym gilotyna nad głową skazańca. Nie oznacza to jednak, że problem znika raz na zawsze. Wszystko bowiem zależy, jak zwykle, od przyszłych decyzji naszych polityków.

To już prawie 4 lata

5 lipca br. upłynie dokładnie cztery lata od momentu, kiedy to decyzją Rady Europejskiej, Polska została objęta tzw. procedurą nadmiernego deficytu. A wszystko przez to, że w roku 2004 – a więc w momencie stawiania przez nas pierwszych kroków w charakterze członka Unii Europejskiej – deficyt polskiego sektora finansów publicznych wynosił ponad 4 proc. w relacji do PKB. Tym samym nie spełnialiśmy – już jako pełnoprawny członek Unii – kryterium deficytu budżetowego, które w Traktacie z Maastricht zostało ustalone na poziomie 3 proc. wartości PKB. W związku z tym w kolejnych latach nasze władze zaczęły podejmować – mniej lub bardziej udane – próby zbliżenia się do tej granicy, tak aby owa procedura została z nas ściągnięta. Wszystko wskazywało na to, że już w roku 2006 będziemy w stanie się jej pozbyć, albowiem polski sektor finansów publicznych zanotował wówczas deficyt na poziomie 2,2 proc. PKB – a więc wyraźnie poniżej ustalonego kryterium. Tak się jednak nie stało. Władze Unii doszły wówczas do wniosku, że korekta ta ma charakter krótkotrwały i wynika przede wszystkim stąd, że Polska wlicza – jeszcze - zaliczki ze składek wpłacanych do drugiego filara systemu emerytalnego (OFE) w poczet dochodów budżetu państwa – co zresztą miało miejsce i było prawdą. Argument o krótkotrwałości tej korekty – ze strony unijnych urzędników – był o tyle trafny, że z dniem 1 kwietnia 2007 wchodził zapis (wydany przez Eurostat) mówiący o tym, że dalsze wliczanie zaliczek ze składek wpłacanych do OFE w obszar dochodów budżetu państwa jest bezzasadne. Dla Polski (ale także i innych krajów Unii Europejskiej) oznaczało to tylko jedno – automatyczne zwiększenie się deficytu sektora finansów publicznych w relacji do PKB – i tym samym przekroczenie ustalonej wcześniej granicy referencyjnej. Od tego też czasu – władze naszego kraju - zaczęły przykładać nieco większą wagę do sposobu zarządzania i wydatkowania środków z publicznej kasy. Stało się to koniecznością, aby doprowadzić do jak najszybszego zamknięcia procedury. Dodatkowo wszystkie te działania były w jakimś stopniu monitorowane oraz nadzorowane przez samą Komisję, która notabene wielokrotnie w mediach odnosiła się do sytuacji w polskim budżecie, przypominając jednocześnie o konieczności jego równoważenia.

Sytuacja w polskim finansach zaczęła się poprawiać w II kw. 2007 roku, głównie za sprawą dobrej koniunktury gospodarczej. W szczytowym okresie tempo polskiego wzrostu gospodarczego sięgało nawet do 7,5 proc. PKB. To musiało w pozytywny sposób wpłynąć na sytuację w budżecie i poprawę dotychczasowej w nim nierównowagi. Tak też się stało, dobra koniunktura w gospodarce zaowocowała zwiększeniem się poziomu dochodów budżetowych – przede wszystkim dzięki zwiększonym wpływom do budżetu z tytułu podatku dochodowego od osób prawnych. Dzięki temu już od listopada zeszłego roku Polska wykazuje deficyt budżetowy poniżej granicy 3 proc. PKB. Co więcej, już od pierwszych miesięcy tego roku – o czym już kilkakrotnie informowało Ministerstwo Finansów – nasz budżet wykazuje nadwyżki. Ta sytuacja pozwala zatem nam realnie myśleć o zdjęciu z nas - jeszcze w tym półroczu – procedury nadmiernego deficytu, z którą zmagamy prawie od czterech lat.

Bruksela przychylna Polsce


Kilka tygodni temu Komisja Europejska opublikowała wiosenny raport na temat prognoz gospodarczych dla państw członkowskich Unii. Zgodnie z informacjami tam zawartymi poziom deficytu budżetowego w Polsce spadł poniżej pułapu 3 proc. PKB. W związku z tymi danymi – unijny komisarz ds. ekonomicznych i walutowych, Hiszpan Joaquim Alumnia zapowiedział zamknięcie – trwającej nadal w Polsce - procedury nadmiernego deficytu. Bruksela jest także zadania, że nasz kraj ma duże szanse na to, aby utrzymać deficyt na poziomie jeszcze niższym, niż to miejsce w chwili obecnej. Wszystko jednak będzie zależeć od dalszego rozwoju polskiej gospodarki oraz od działań, jakie polskie władze podejmą w zakresie reformy sektora finansów publicznych.   

Decyzja już niebawem

Na dzień 11 czerwca br. przedstawiciele Komisji Europejskiej zapowiedzieli wydanie stosownego oświadczenia, co do „przyszłości” procedury nadmiernego deficytu w Polsce. Wszystko wskazuje na to, że będzie ono dla nas przychylne, a nasz kraj pozbędzie się tej nieszczęsnej procedury. Nie oznacza to jednak, że nasz budżet jest w dobrej kondycji. Wręcz przeciwnie - jest w nim jeszcze wiele rzeczy do zrobienia i poprawienia – do czego zresztą gorąco zachęca nas komisarz Alumnia.

Bartosz Niedzielski
Źródło Bankier.pl. Dostarczył netPR.pl

Artykuly o tym samym temacie, podobne tematy